Niestety jakoś ostatnio mobilizacja do pisania bloga trochę padła, ale postaram się to naprawić, tak więc mały update końcowo marcowy:
1. Ostatnimi czasy za bardzo wyjazdowo nie było, poza jednym kilkudniowym wyjazdem do Florianopolis na wyspie Santa Catarina, jednego z bardziej popularnych tu regionów wypoczynkowych. Jedynie 12 godzin drogi autobusem na południe i jest się na miejscu. Wyspa słynie z pięknych plaż (biały piasek i te klimaty), dużych fal (przyciągających tłumy surferów) i sandboardingu (wydmy, deska i zjeżdżamy!). Pobyt był więc bardzo przyjemny, atmosfera wyspy sprzyjająca odpoczynkowi, rybka prosto z oceanu świetna, a zjeżdżanie po wydmach najlepsze na świecie :)
2. Gdy już zaczęło mi się zdawać, że w Brazylii jednak jest całkiem nieźle jeśli chodzi o bezpieczeństwo, żadnych kradzieży, napadów itp. na horyzoncie, zostałam okradziona. Na szczęście tylko z komórki, ale za to było to na mega drogiej imprezie naszej uczelni, na której teoretycznie powinni być tylko bogaci studenci (FGV należy do najdroższych, a może i jest najdroższą uczelnią w Ameryce Południowej). A tymczasem pozbawiono mnie komórki, a na dodatek nie byłam jedyną poszkodowaną, gdyż na imprezie ukradziono kilkanaście innych komórek, iphonów itp. itd. Tak więc tu trzeba uważać wszędzie, może być tak, że idziesz przez fawelopodobobne okolice i nic Ci się nie stanie, a pójdziesz w miejsce, które teoretycznie powinno być bardzo bezpieczne, a okazuje się, że wcale tak nie jest. Niestety już paru studentów zagranicznych zostało tu w ten lub inny sposób okradzionych. Generalnie jednak póki co stwierdzam, że nie jest tu aż tak strasznie jak ileś osób mnie ostrzegało, ludzie nie biegają po mieście z karabinami, a Paulista – główna ulica Sao Paulo ze spieszącymi się cały czas biznesmenami w garniakach i mnóstwem wieżowców nie przypomina ani trochę obrazów kojarzących się większości z Ameryką Łacińską. Niemniej bieda jest widoczna na każdym kroku i na ulicach trzeba zwykle omijać śpiących po kątach bezdomnych. Brazylia to prawdziwy kraj sprzeczności.
3. Zaczęła się jesień. Brazylijki wskakują w kozaki, w sklepach królują sweterki i kurtki, kończą się przeceny letnie. Niemniej mi pogoda wydaje się nadal zdecydowanie letnia, temperatura zwykle oscyluje i tak w okolicach 30 stopni, ale w końcu pora roku zobowiązuje i chyba według localsów nie wypada ubierać się letnie, gdy kalendarzowe lato się skończyło.
4. I najważniejsze! Po dwóch miesiącach latania tylko w szortach i spódniczkach w końcu i ja założyłam dziś długie spodnie. Powodem jest jednak mój dzisiejszy wyjazd. W końcu ruszamy w drogę i to daleką drogę:) Wieczorem, od razu po zajęciach na Easter Break lecimy do południowej Patagonii! W planach: Ziemia Ognista (sam koniec świata, położone najbliżej od Antarktydy miejsce na Ziemi), ogromniasty lodowiec Perito Moreno, górskie okolice Argentyny i Chile i bezkresne patagońskie przestrzenie ;) Patagonio przybywam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz