Wszystko musi się kiedyś kończyć. Ja zakończyłam już swoje ostatnie egzaminy i tym samym nadszedł kres mojej wymiany. Generalnie mój brazylijski exchange okazał się super doświadczeniem: poznałam świetnych ludzi, zobaczyłam w międzyczasie wiele bardzo ciekawych miejsc i przez całe pięć miesięcy mogłam cieszyć się super pogodą. Nawet wielka betonowa dżungla Sao Paulo okazała się nie być taka zła. Oczywiście poza pewnymi wyjątkami... W Brazylii przeżyłam zarówno najfajniejsze chwile swojego życia (nic nie może równać się z karnawałem!), ale jednocześnie też te najgorsze, jak atak na R9...
W żadnym wypadku nie żałuję jednak, że trafiłam tu na wymianę. Teraz jednak pora (przynajmniej na jakiś czas) opuścić Brazylię. Pobyt na tym kontynencie jednak jak najbardziej jeszcze dla mnie się nie kończy. Ruszamy tym razem do Boliwii i Peru! W planie: największa słona pustynia na świecie, najwyżej położone miasta na świecie, najniebezpieczniejsza droga na świecie i najbardziej niesamowite na świecie - Macchu Picchu. Tak więc - w drogę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz